poniedziałek, 1 września 2008

Hello miss Autumn.

Aloha.
Cholera...
Czujecie jesień?
Ja powoli...
Zwlaszcza wracając do domu późnym wieczorem, bądź nocą.
Zimno okropnie, ciemno już od 20...
Nie wspominając o jesiennych kolekcjach w sklepach.

Wiecie czemu nie lubię jesiennych i zimowych kolekcji?
Są strasznie ponure pod względem kolorystycznym
Okropnosc.
Wszyscy najchętniej by się ubrali w ziemiste rzeczy.
Zero fantazji.
Zero kolorów.
Zero nastroju.

Oczywiscie...
Nie wszyscy.
Mi się nieraz dostaje jakis komentarz, że jesień za oknem
A ja wyglądam jak kolorowy potwór.
Nie lubię ponurych ubrań.
Nie lubię ciemnych postaci mknących po ulicach jak wiatr.
Chcę koloru!
Chcę zabawy!

_______________________

Apel do wszystkich.
_______________________

Bawcie się kolorami.
Pomimo, że za oknem ponuro.
Niech swiat nabierze barw, nie mam tu na mysli oglądania kolorowych smieci walających się po przedmiesiach.

Żeby nie gadać bez sensu.
Niebieskie zdjęcie.
A teraz przypomnijcie sobie piękne blekitne niebo wakacyjne.
Slodko?
Od razu lepiej.

Image Hosted by ImageShack.us


Na sobie mam:
koszulka: stradivarius
krawat: zakupiony w Pradze
okulary: a'la Blues Brothers

niedziela, 24 sierpnia 2008

I'm not like ME.

Wiem, wiem...
Jestem szatanem.
Leniem totalnym również.
NO dobra, opanowałam lenistwo i pisze.
Jak to mawiają, lepiej późno...
Niech każdy dopowie sobie dalej.


Pomiędzy wylegiwaniem się godzinami na słońcu.
A ciągłym chillowaniem i imprezowaniem- znalazłam w deszczowy dzień małą
wenę, więc piszę kochani.

Zaskoczę Was.
Wklejam tu zdjęcie.
Tak to ja.
Dziwne nie?
Nie widać żadnych butów na deske, wielkich koszulek.
No ogółem to prawda taka: NAWET JA czasem muszę się ubrać elegancko.
Życie jest brutalne.

Heh, nie no z tą brutalnością to tak z przymknięciem ok(n)a.
Przyznam, że mało kiedy mam okazje lub ochotę się ubrać elegancko, ale odstępstwa jak widać są.
Mam nadzieje, że nie wyglądam jakoś strasznie.
Mnie się nawet podoba.
Aczkolwiek na codzień by nie przeszło.
Muszę mieć ubranie, które zmolestuję nieraz w 100%.
Żadne butki, tylko mocne trampy/skate shoes.
Muszę biegać, uciekać, gryźć.
W baletkach by to nie przeszło.

NEWS!
Otworzyłam podstronkę.

http://leeviciousshop.blogspot.com/

Zapraszam wszystkich.
Mam zamiar sprzedać co nieco.
Ubrania najrożniejsze.
Markowe.
W stanie nadającym się do wystawiania ich na sprzedaż.
Najpierw proponuje przeczytać regulamin.
W razie pytań zapraszam do napisania wiadomości na blogu albo maila.
Mam nadzieje ze każdy znajdzie coś dla siebie.
Póki co mam w planach raczej sprzedaż damskich ubrań.
Z czasem zastanowie się nad męskimi.

Na podsumowanie.
Zdjęcie Lee z kolekcji "'m not like ME".
Oceńcie.

Image Hosted by ImageShack.us


Na sobie mam:
bluzka: bershka ( Doda ma taką samą tylko białą -.-')
naszyjnik: hello kitty
spodnie: troll
kopertówka: chanel
buty: new yorker

niedziela, 27 lipca 2008

Słodko i poparyżowo.

Bonjour.

Niezle szpanerskie powitanie co nie?
Tak naprawdę to Europa jest dopiero szpanerska.
O Paryżu to już nie wspomnę, w końcu swiatowa stolica mody.
Kto byl i widzial ten wie o czym mówię.
W każdym razie zauważylam iż w miescie pod znakiem 'bonjour' panuje dosyc dziwna moda meska ^^ Mianowicie kupowanie spodni za obcislych w pasie i noszenie je na wysokosci polowy tylka (również polowy tego co facet ma z przodu ), oczywiscie boxerki na wierzchu.
Widzac jednego takiego mlodzienca powiedzialam mu po angielsku zeby sobie spodnie podciagnal na tylek, ale on chyba nie zrozumial i spytal mnie czy mam ochote na sex z nim.
No jak widac francuzi oporow nie maja.

Na ulicy można spotkać każdy niemal styl i ich mieszanki. Nic nowego niby. Ale jednak...W samym Paryżu potrafilam siedzieć i gapić się godzinami w ludzi idących kolo mnie.
Efekt?
Dużo inspiracji.
Jestem bardzo zadowolona.

Poniżej zdjęcie z jakims eleganckim panem.
A to w spodniach w pantere to ja.
Image Hosted by ImageShack.us


Na sobie mam:
trampki: converse
spodnie: h&m
koszulka: new yorker
kamizelka: brshk
arafatka: colloseum
naszyjnik: colloseum
okulary: h&m

Niestety torebki Chanel nie zdobylam.
Co z tego że się oszukiwalam ,że będzie mnie na nią stać.
Pomimo wpatrywania się w chodznik po którym szlam, z nadzieją, iż jakies ciekawe ubranie ,badź dodatek się tam zawieruszyl, nic nie znalazlam.
No bo chyba nie można nazwać buta reeboka (jednego) i w dodatku z męskim rozmiarem, czyms ciekawym.

Ceny to rzecz abstrakcyjna:
O,ladna sukienka.
How much does it cost?
Only 300 euro.
A-ha. Thank you.

Tu Bruxella.
Stwierdzilam, że goscie wyglądają fajnie, no to zrobilam sobie w nimi zdjęcie.
Bynajmniej nie mieli oporów przed obiektywem.
Image Hosted by ImageShack.us


Na mnie:
buty: vans
spodnie: h&m
przypinka: house
koszulka: h&m
niesmiertelnik: od chlopaka
okulary: allegro

poniedziałek, 14 lipca 2008

Przedparyżowo mi & chanelowo mi.

Stolico mody nadchodzę.
Możesz zacząć się bać.
No to tak w skrócie.
Przychodzi do Ciebie kolejna pozerka, która mysli, że zna się na modzie.
W srodę away w Europę.
Nie mogę się doczekać.

Żeby się dobrze spisywać, tak jak to obiecalam:
Zdjęcie panny Lee.
Image Hosted by ImageShack.us


Na sobie mam:
koszulka: cubus
spodnie: stradivarius
torba: diverse (nie radzę kupować bo się drze jak stara szmata -.-')
pasek: reserved
kokardka: prezent (kupiona w rzeszowie)

Ogólem to uwielbiam laczyć ze sobą rzeczy potencjalnie nie pasujące.
Jak widać.

Jak znajdę taką to się do niej przykleję i sila mnie nie odciągniecie.
Image Hosted by ImageShack.us


Chanel jak dla mnie jest jedna wielka inspirujaca korporacja.
Tworzy genialne torby i buty ,które nieraz są tak kosmiczne z wyglądu, że aż slodko.
Szkoda tylko, że tak dużo kosztuje logo tej marki.
Image Hosted by ImageShack.us


Mimo ,że różowy srednio mi pasuje. Taki portwel chcialabym mieć.
Image Hosted by ImageShack.us

czwartek, 10 lipca 2008

Audrey & Hannah my lovers <3 Scene etc.

Jak ich nie znacie to się wstydźcie.
Tak na poważnie...

Hannah Beth i Audrey Kitching to najzajebistsze modelki swiatowej sławy, jakie znam. Mam pół pokoju wyklejone ich portretami (namalowanymi przez moja Frozen <3 )i wielką fazę na ich punkcie. Jak dla mnie są przepiękne i genialnie się ubierają. Chociaż zdaję sobię sprawę , że to stylisci im nakazują ubrać cos takiego,a nie co innego. W każdym razie efekt jest powalający.

Audrey (różowowlosa pannica) glównie pozuje dla firm produkujących ubrania a'la Trashy Life. Swoją drogą , wiecie co to za styl SCENE? Jak nie to odwolajcie się do internetowych stron, polecam angielskie, inne raczej nie będą w pelni pisać prawdy.
W skrócie mogę powiedzić, że panna Kitching jest ikoną scene. Te wszystkie dodatki, kolorowe wlosy, krzykliwe barwy etc. Sama esencja scene.MAM PROSBĘ: NIE MYLCIE BROŃ BOŻE SCENE Z EMO -.-' Umieram jak ktos podpisuje zdjęcia scene jako emo OMFG -.-'.

Z kolei panna Hannah to już nieco inna osobowosć. Mianowicie też pozuję w branży z Audrey, aczkolwiek ma wiele zdjęć w nieco spokojniejszych ubraniach.
Obie pracowaly przy sesji zdjęciowej dla firmy BLEEDING STAR. Owa firma ma swoje konto na myspace (ja również, jakby ktos chcial link to krzyczcie), polecam oglądniecie. Osobiscie, gdybym mieszkala w usa i miala dużo kasy- napewno ubieralabym się w ciuchy BS. Krzykliwe, czyli takie jak lubie.

Nic, tylko pozować do zdjęć i zbijać kasę.
Wiem, że może bycie modelką nie jest aż takie piękne, jak mi się wydaje,ale mimo wszystko im zazdroszczę.Ja bym byla usatysfakcjonowana jak cholera.

Hannah Beth ubrana w dosyć specyficzny, aczkolwiek myslę iż klasyczny strój. W sam raz na pierwszy obiad z rodzicami chlopaka, efekt murowany, nie sądzicie?
Image Hosted by ImageShack.us


Audrey slynie z dosyć kokieteryjnych zdjęć.
Image Hosted by ImageShack.us


Kto mi zafunduje taki zestaw, osobiscie mi się podoba.
Image Hosted by ImageShack.us



Przede wszystkim dużo pracy przy tym bylo.
Image Hosted by ImageShack.us


I jak wrażenia?

Lee.

Mieszanka wybuchowa. Wszystko po kolei.

Lubicie dynamit, co nie?
Ja lubie mieszać. W życiu, w szklance z drinkami. Ogółem.
Tak konkretniej mam na mysli mój styl. Nie jest to taka banalna rzecz. Kształtował się wohoho. Dłuuugo. Do dzis nad nim pracuję i nie przestanę. W sumie to co innego mam do roboty?
Jeszcze konkretniej. Przerabialam juz wiele roznych ubran. Wszystkiego sporobowalam oprocz ubierania się w klasyczne rzeczy (tzw. eleganckie, nie lubię tego słowa, mam małe obrzydzenie), jak lalka barbie (nie! nie! nie! nie bede nigdy lalką barbie, tfu!) oraz nie byłam gothem. Tak to resztę mam za sobą.
Aktualnie pasuje mi zestaw typu: koszulka (zazwyczaj czarna; 50% moich koszulek ma ten kolor), buty na deskorolke(uwielbiam skakać,kopać, biegać, gryźć...no może z tym ostatnim przesadzilam; w każdym razie musze mieć buty które wytrzymają moją nadpobudliwosć i szaleństwo), spodnie marchewki (innych już nie noszę, ze względu na fakt iż nie mam 170 wzrostu)i niemiertelnik na szyję.Inna wersja to trampki, marchewki i duuuża koszulka skejterska. Niezbyt dziewczęco,ale mam to gdzies ;)

Zdjęcie dosyć stare,ale i tak je lubię.

Na sobie mam tak:
arafatkę: allegro
kurtka: usa (?)
buty: camden town (uk)
spodnie: wrangler
okulary: usa (?)



piątek, 4 lipca 2008

Ot takie powitanie ode mnie.

Aktualnie czytasz nowo powstałego bloga niejakiej panny Lee Vicious.
Historia a' propo szaf i ich zawartości dotyczy dnia dzisiejszego. Praktycznie hot news.
W skrócie, w biurze podróży popatrzyła się na mnie piękna kolorowa gazeta. No to ją zabrałam. Otworzyłam w domu. "Szafiarki" ? Hmmmm... Tak tu się znalazłam. Moja ciekawość jeśli chodzi o ubrania nie zna granic, bywa. Odwiedziłam centralnie każdą stronę do litery R (romantycznie, czyż nie?). Naszło mnie na stworzenie czegoś własnego. I oto jestem. Kolorowe stworzenie, niekoniecznie się zwę człowiekiem, nie chcę sobie schlebiać za bardzo. Sumiennie postanawiam pisać. W końcu (przepraszam za słowo) wydrę wszystkie moje pomysły z głowy, no i przy okazji podyskutuję z ludźmi dla których moda to coś pięknego i nieograniczonego. Mam jednak na myśli ludzi, którzy mają własny styl, nie zaś lecą kupić to co ma pół świata. Tacy nie mają prawa twierdzić , że się na czymkolwiek znają. Oni tylko wrysowują się w szablony. Ja tak nie chcę.

Z góry ostrzegam o moim specyficznym talencie pisarskim. Sama jeszcze nie wiem o czym będę tu robić wywody. Postaram się w każdym razie nie unosić emocjami (mówię o tych negatywnych głównie). Mam w planach dawać dużo zdjęć i dyskutować ile wlezie. Jeśli wam pasuje, zapraszam.
A teraz wyjmuję stary zardzewiały klucz i otwieram nim to, co czyni mnie kolorową.

Z serdecznymi pozdrowieniami, nieco elegancką mową, kończę post no 1.

Lee Vicious.
(ta istota na dole to ja oczywiście).

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

QuickPost